Złość i bezsilność, najgorszy pakiet

Dzieją się rzeczy, które oceniam jako złe i groźne.

Nie mam wrażenia aby to była powszechna opinia, tylko jacyś nieliczni idą na ulicę by protestować. Nie ma się co oburzać, spójrzmy na liczby.  Wrocław, 600 tys. mieszkańców a na rynku ile osób? Tysiąc? Dwa? A nawet jak trzy – to wychodzi całe pół procenta…
A większość?
Często pisze się, że większość jest zadowolona, bo  dostają 500+, odzyskują godność jadąc na wczasy no i mogą już dziś zabić medialnie każdego, kto im podpadnie. A jak dobrze pójdzie to jutro realnie dowalą tym onym (prawnikom, lekarzom, supermarketom, ciapatym, imigrantom) i dopiero będą spełnieni! Lubią jak się nimi steruje silną ręką no i mają satysfakcję, że tym dowaleniem uchronili kraj przed rozsprzedaniem resztek majątku obcym i odbudowali z ruin. Ale w tym wszystkim  najważniejsze – są sobą! Nie owijają w bawełnę i są dumni ze swoich poglądów. Mogą głośno i publicznie stwierdzić, że pedały to zboczeńcy, szczepionki powodują autyzm zaś muslimy to terroryści. Jeżeli nauka mówi coś innego – to jest to dowód na to, że trzeba wymienić tych tzw. naukowców. A co najmniej się im przyjrzeć! Ze dwa pokolenia wystarczy, nie?
Można jeszcze trochę dodać a potem napawać się opisem celem poprawienia swojego samopoczucia – ale … no właśnie.
Nie jest ich mało. Poczuli się dumni i wreszcie poczuli się docenieni. Jako się rzekło – są jacy są, nigdy nie byli inni. Oczywiście, to jest nieszczęście, nie dość, że gadają głupoty to jeszcze są z tego dumni. Ale ktoś do nich dotarł ze swoim przekazem. Udało mu się to bo inni ich pomijali i nie pomagali w odzyskaniu poczucia własnej wartości.
Jednak ta grupa to jest nieszczęście ale nie jest to większość.

To może większość nie interesuje się? Chyba bliżej – ale jeszcze nie to.

Na moje poczucie rzeczywistości większość jest zawieszona pomiędzy.
Jest niezadowolona ale nie aż na tyle by się ruszyć.
I jednocześnie NIE widzi alternatywy.
Czyli nie ma ani wystarczająco silnego bodźca negatywnego ani nie widzi wystarczająco atrakcyjnej ścieżki pozytywnej, żeby o nią zawalczyć.

Pozytywny program, jest nam potrzebny jak powietrze! Żebyśmy widzieli perspektywę dla siebie! Nikt z nas nie wróci do przeszłości żeby tam coś poprawiać, nie każdego satysfakcjonuje wizja wsadzenia Tuska do pudła, a gadanie o winie PO/PiS/dowolnych innych też nie określa co dalej.
A wszyscy codziennie zmierzamy ku przyszłości i warto wiedzieć – jakiej?

Powiem więcej – mam wrażenie, że władza czeka na protesty, ona się o te protesty prosi.
Nie?
To niby po co wystawia armię policjantów, bez personalnego oznakowania ale i bez pałek?
Czemu robi się jakieś spektakle dot. referendum czy sądów?
Czemu propaganda ciągle podkręca atmosferę zamiast wyciszać?
Powtórzę – władza na protesty czeka. Ruszyli na siebie? Nie? Szkoda! To może podkręćmy śrubeczkę o pół obrociku, dołóżmy jakiś rechot posłów albo nawet Pana Marszałka? Posłanka Pawłowicz coś walnie… I co, ktoś ruszył?
Też nie?
Kurde, szkoda.
Jeżeli któregoś razu ludziska ruszą i się pobiją – będzie powód do kolejnego ograniczenia czegoś (nie wiem czego).
Ale jak się nie pobiją – to któregoś dnia ludzie przestaną przychodzić. Przetrwają jednostki, do policzenia na palcach obu rąk, tłumów nie będzie.
I tak będzie póki się kasa nie skończy.
Potem znowu będziemy nadganiać… Przecież to już było.

No złość i bezsilność, najgorszy pakiet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.