TV, dobra zmiana i bańki.

Od ponad 25 lat nie mamy TV i nie patrzymy na żadne okropieństwa, reklamy i seriale.
Jak ja to lubię! Choć – prawdę mówiąc – to pozbycie się TV nie do końca było taką świadomie podjętą decyzją. Ot, zepsuła się antena na dachu, nikomu nie chciało się naprawić a ja się zbuntowałam, że niby czemu zawsze ja mam odwalać czarną robotę. Nikt się za to nie wziął … i zostało, że nie mamy. Po dość krótkim czasie uznaliśmy, że tak jest LEPIEJ i już świadomie żyliśmy bez TV!
Ot, cała tajemnica naszej wyjątkowości 😉
Ale gdy dziesięć lat temu testowo zaproponowałam rodzinie przywrócenie tej funkcjonalności to córka spojrzała na mnie zdziwionymi oczami i oświadczyła, że pod żadnym pozorem! Przecież już teraz nie ma na nic czasu!
Został net, w którym czytuję rzeczy z różnych opcji politycznych. Podsumuję to tak: czasem to faktycznie poszerza horyzonty ale znacznie częściej czuję się robiona w konia przez obie strony. W tym mechanizmie jest jedno drobne zaburzenie – otóż czasem ludzie podsyłają mi linki do jakiś okropieństw, jakiś taki spam, pokazujący głupotę. Lub bezmyślność. A najczęściej jedno i drugie… Guzik wynika z ich oglądania! Zdenerwować się tylko można… No chyba, że komuś poprawia się samoocena jak jakiegoś idiotę w działaniu obejrzy?
Jeżeli ktoś opublikuje jakieś takie coś na swoim koncie – OK, nic mi do tego. Nie wchodzę i już. A jak uznam, że takich treści jest za wiele – to wyłączam daną osobę i tyle. Lubię dyskutować z ludźmi o innych poglądach niż moje. Ale na Boga! O poglądach, nie o idiotach, którzy są mocnymi kandydatami do nagrody Darwina! Albo o zasadach postępowania a nie o przypadkach okrucieństwa. Tam powinien pojawić się prokurator a nie dyskutanci ze swoją erudycją.
Znający mnie dłużej pewnie słyszeli anegdotę jak wiele lat temu jechałam do Berlina. Pociągiem. I do mego przedziału wsiadły cztery osoby, rozłożyły bagaże po czym jedna z przybyłych osób COŚ powiedziała. Nie pamiętam cóż to było ale już ciąg dalszy pamiętam doskonale:
– Niewątpliwie masz rację Bracie! Ja bym tu jeszcze zacytowała fragment (i tu padł cytat z Biblii).
Kolejne wypowiedzi były bardzo podobne:
– I ja się w Wami zgadzam! Mogę dodać, że (tu kolejny cytat biblijny). Czyż to nie wspaniałe?
– Doprawdy trudno się nie zgodzić! Można co najwyżej dodać wypowiedź… (i tu cytat, oczywiście nadal z Biblii)
Po tej serii „zgód i cytatów” całkiem spokojnie wyszłam na korytarz aby poszukać innego przedziału.
Okazało się, że jestem bez szans na zmianę, pociąg był pełen Świadków Jehowy, którzy podążali na swój zjazd do Berlina. A po drodze zgadzali się ze sobą i przytaczali kolejne cytaty z Biblii. Lojalnie dodam, że ani razu mnie nie zapytali o zdanie.
Niestety, pociąg nie dał mi możliwości ucieczki więc słuchałam przez całą drogę jak oni się ze sobą zgadzają i cytują.
Nie odezwałam się – co samo  w sobie było dla mnie dość traumatyczne.
Od czasu do czasu zaliczałam uspokajającą wizytę w toalecie, przeżyłam.
Od tego czasu wiem, że mało jest rzeczy tak denerwujących i nieprzekonujących jak grupa ludzi, którzy się zgadzają i w kółko potwierdzają ten fakt. Przez wiele godzin. Gdzie już po 20 minutach doszłam do wniosku, że bardziej twórcza byłaby próba jakiejkolwiek polemiki, bo takie kręcenie się w kółko budzi najpierw zdziwienie (po co to?), później śmiech a na końcu chęć ucieczki.
Teraz korzystamy z Facebooka, który usiłuje nas zamknąć w bańce. Dokładnie w bańce z posiadaczami podobnych poglądów jak nasze. Możemy tam się ze sobą do woli zgadzać i na poparcie swoich słów przytaczać kolejne cytaty. Jedyna różnica między bańkami jest taka, że w różnych bańkach są różne źródła cytowane.
Z drugiej strony poziom dyskusji w necie jest taki, że oczywiście można się zgadzać i przytaczać… Ale każda próba polemiki – to śmierć!

A ja bym chciała móc pogadać z jakimś zwolennikiem obecnej ekipy, który by normalnie argumentował a nie wyzywał rozmówcy. I żeby używał argumentów a nie upatrywał we mnie ubeckiej przeszłości (nie było takiej, rodzice też się dobrze prowadzili), żeby nie padały klasyczne „przez ostatnie osiem lat”, „czemu nie pisałaś jak w PO coś tam”.
No i żeby to wszystko miało formę dyskusji a nie egzekucji…
I jeszcze jedno – mnie nie interesuje rozliczanie poprzedniej ekipy, mnie interesuje to, co jest PRZED NAMI. Plany, zamierzenia i perspektywy, zamierzam jeszcze żyć parę lat i chciałabym znać swoje widoki, to chyba naturalne, nie?
O tym chcę rozmawiać i nad tym mogę rozmyślać.

PS
Oczywiście – jeżeli są dowody na przestępstwa przy działaniu poprzedniej ekipy – to zasada jest prosta – zebrać dowody, zrobić proces i jak dowody są przekonywujące – skazać, jak ich nie ma – zamknąć temat.
A nie latami bić pianę.

4 myśli na temat “TV, dobra zmiana i bańki.”

  1. Zgadzam się z Tobą. I tu chciałbym przytoczyć cytat z biblii. Zaraz, zaraz… przecież ja nie mam Biblii. .. to skąd ja mam Ci niby przytoczyć cytat? Coś kiedyś wymyśle.

  2. TV
    Kiedyś nie posiadałem TV przez ok pół roku, a może rok. Bardzo mi się to podobało. Potem zapadła decyzja o kupieniu TV no i bach… tak już zostało.

    Dyskutowanie
    Ja również lubię dyskutować z osobami o innych poglądach oraz czytać “inne poglądy”, zawsze jest szansa na zobaczenie danej sprawy innymi oczami i to ubogaca.
    Osobiście mam problem z tym, że dość często nie widzę reakcji na wskazywane przeze mnie argumenty, jakby były niewidzialne, jakby były ignorowane.

    Ciekaw jestem jak mechanizm czytania różnych opcji wiąże się z mechanizmem otrzymywania linków do okropieństw….

    Głupoty / okropieństwa
    Z oglądania głupich / bezmyślnych zachowań ludzkich można się dowiedzieć do jakich głupot / bezmyślności ludzie są zdolni, może to pomóc w przewidywaniu zachowań ludzkich w tym przy projektowaniu modeli / mechanizmów które uwzględnią wszelaką ludzką “twórczość”.
    Podobnie z przypadkami okrucieństwa – normalnemu człowiekowi nie przyjdzie do głowy żeby zrobić to czy tamto, nawet nie przyjdzie do głowy, że inny człowiek jest w stanie to zrobić.
    Wiedza do czego ludzie są zdolni pomagania w przybliżaniu obrazu świata do stanu rzeczywistego. Może to również pomóc w dyskusji nad identyfikacją powodów takich zachowań. Dopiero po ich identyfikacji można o nich dyskutować, ewentualnie na nie wpływać.
    Oczywiście nie znaczy to, żeby się codziennie raczyć takimi tematami.
    Tyle mojego nt tego czy to coś daje czy nie.

    Jehowi.
    Ja bym nie wytrzymał i delikatnie spróbował włączyć się w rozmowę. Jakby zignorowali to bym się nie narzucał, jeśli by podjęli rozmowę byłoby fajnie.
    Bardzo fajnie / łatwo się z nimi dyskutuje… 🙂 Są mili, spokojni, kulturalni, a to że czasem ściana… to już inna kwestia.

    Mnie nie interesuje…
    Każdą sytuację należy rozpatrywać w jakimś kontekście ponieważ nie ma sytuacji idealnych. Nie ma również ludzi idealnych i wskazując błędy grupy A bez odniesienia do innej grupy można dojść do wniosku że grupa A jest zła ponieważ popełniła 5 błędów. A przecież dopiero po odniesieniu do grupy B może się okazać, że grupa A jest bardzo dobra ponieważ i owszem popełniła 5 błędów ale grupa B popełniła 50 błędów. Więc, która grupa jest lepsza (jeśli wokoło praktycznie nie ma innych grup) ?

    Czyż egzekucją nie jest punktowanie tylko i wyłącznie grupy A bez jakiegokolwiek odniesienia do innych grup?

    Dobrze jest też odnosić się do jeszcze szerszego kontekstu, mianowicie jak jest w zupełnie innym kraju i sprawdzić jakie są owoce danego zachowania w tym innym kraju. Oczywiście nalezy zawsze uwzględniać wiele różnych czynników społecznych / historycznych etc.
    Przykład w bardzo dużym uproszczeniu:
    a. państwo nie prowadzi polityki prorodzinnej -> niski przyrost naturalny.
    b. państwo prowadzi politykę prorodzinną -> wyższy przyrost naturalny.

    Bańka
    to nie fb próbuje nas zamykać w bańce. To zależy tylko od ludzi, od tego w których dyskusjach / miejscach uczestniczą, a w których nie uczestniczą. A jeśli ktoś nie uczestniczy to warto się zastanowić z jakiego powodu i poszukać tego powodu w różnych miejscach (nie tylko w nim samym).

    1. Panie Andrzeju,
      Miałam przyjemność kilka razy czytać Pana wypowiedzi.
      Są wg powyższego schematu..
      Odnosi się Pan do wyrwanego z kontekstu fragmentu tekstu, interpretacja słów, a nie całości..
      Może to jest przyczyną braku reakcji na Pana argumenty ?

      To tak jakby ktoś dyskutował o lesie i dostawał argumenty na temat pojedynczych liści?

  3. Andrzeju, jeżeli piszę: „mnie nie interesuje rozliczanie poprzedniej ekipy, mnie interesuje to, co jest PRZED NAMI” to oznacza, że NIE chcę ani liczyć błędów, ani porównywać jakościowo, ani rozliczać dowolnej ze stron.
    W tym kontekście opuszczenie części wypowiedzi połączone z propozycją policzenia błędów obu stron jest klasycznym zabiegiem obracania kota ogonem.
    Może powtórzę – mnie interesuje przyszłość. Nie spodziewam się cofnąć o kilka lat i poprawić tam cokolwiek, żyję teraz i będę żyć w przyszłości, to mnie zajmuje.
    Myślę też, że miejsc, w których planuje się rozliczanie jest dużo, jeżeli kogoś to interesuje – może tam się zrealizować, ja zapraszam do rozmowy nie adwokatów, prokuratorów czy sędziów – tylko planistów.
    Reasumując: punktowanie – NIE, planowanie – TAK.
    Jeżeli mam coś oceniać – to bieżące plany i ewentualnie ich realizację plus wypływające z tej realizacji korekty zamierzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.