Terapia – dogrywka.

No znowu dogrywka.
Zaczęłam szukać w necie rad – jak się zachować przy spotkaniu z taką osobą. Która dajmy na to – spotkała Chrystusa na sąsiedniej ulicy. Albo na swoim ogrodzie trafiła na OBCYCH , którzy na dodatek wszczepili jej jakiś chip, który teraz nią steruje.
Nic…
Owszem, są rady, jak udzielać pomocy w przypadku wylewu czy zawału.
Są instrukcje jak postąpić ze złamaną kończyną czy nawet kręgosłupem.
Są zalecenia dotyczące postępowania przy zatruciu najdziwniejszymi substancjami.
I jeszcze trochę innych.

Może to nie jest specjalnie przekonujące – ale ja do tej pory NIGDY nie musiałam udzielać pomocy w żadnym z wyżej opisanych przypadków. I oczywiście wiem, że wiedza o pomocy w opisanych przypadkach powinna być dostępna, nawet jakby miała mi się nigdy nie przydać.
Natomiast dwa razy mi się zdarzyło, że spotkałam osoby z dysfunkcją natury psychicznej, po prostu psychicznie chore. I żadnej rady nie ma, a w każdym razie ja jej nie zdołałam znaleźć.
Owszem, są rady czy i kiedy dążyć do ubezwłasnowolnienia chorego – ale to raczej dla rodzin.
Zaleceń dla przypadkowych osób nie ma, po prostu – nie ma żadnych. Bardzo szkoda…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.