Terapia.

W okolicy naszego domu jest budynek, w którym kiedyś była przychodnia – po prawej pediatra, po lewej dla dorosłych. Budynek taki zwykły, najpierw biały a z latami coraz bardziej szary, otoczony coraz bardziej zaniedbanym ogródkiem. Gdy przecznicę dalej wybudowano nową i to większą przychodnię „nasza” przychodnia została pusta i szarzała coraz bardziej a i ogródek zielskiem zarastał. Stan ten trwał parę lat aż nagle zrobiono remont i ruszyła stara-nowa przychodnia – tym razem lecząca uzależnienia. Wspomniany remont polegał na jakiś (nieznanych mi) pracach w środku, odnowie elewacji oraz zrobieniu wjazdu i miejsc parkingowych zamiast podupadłego ogródka.
Te miejsca parkingowe są zwykle tylko częściowo zajęte, ruchu tam za bardzo nie widziałam przez ładnych kilka miesięcy.
Ale kilka dni temu  zobaczyłam, że posesja jest pełniuśka. Nawet rzec by można, że z czubkiem! Bo auta parkują też na ulicy, w zwartej i dłuuuugiej kolumnie! W naszej okolicy nie jest to widok normalny, tu przed domkami zawsze są miejsca – więc widok ów natychmiast zwrócił moją uwagę.
No i teraz biję się z myślami – czy to było świętowanie jakiegoś sukcesu terapeutycznego? Czy raczej rozpoczęto terapię uzależnień od samochodów? Dla pełnego obrazu dodam, że auta były raczej z tych wypasionych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.