Przekonywanie Pani Jandy.

Mam poglądy.
Nie narzucam się z nimi jakoś ani też nie staram się ich ukryć – więc jak ktoś zechciał je poznać – to na pewno poznał.
I nadal jest tak, że jeżeli mnie ktoś zapyta – odpowiem i opowiem. A jeżeli po tej odpowiedzi i  opowieści zacznie się dyskusja – to się ucieszę, bardzo to lubię. Co prawda dyskutowanie z ludźmi o  poglądach identycznych z moimi zbyt szybko przypomina dyskusję, którą opisywałam we wcześniejszym poście (https://226.pl/tv-dobra-zmiana-i-banki/) więc wolę dyskutować z ludźmi o poglądach innych niż moje.

Ostatnio zauważyłam, że w zasadzie NIKT mnie nie chce przekonywać do swojego poglądu.
Jest jeden wyjątek (tak Andrzeju, o Tobie mowa) – ale to tylko potwierdza zasadę. Jest faktem że mam dwa niezwykle wygórowane oczekiwania:

  1. Żeby argumentować a nie wyzywać. Nie mam ani powodu, ani ochoty by słuchać wyzwisk.
  2. I żeby rozważać plany na przyszłość a nie grzebać się w przeszłości. To oczekiwanie wynika z tego, że nie spodziewam się wrócić do przeszłości i tam coś poprawiać a raczej spodziewam się żyć w kolejnych dniach, miesiącach i latach – wiec chcę wiedzieć cóż na mnie może tam czekać.

Ale nie popadajmy w jakieś samouwielbienie, cóż tam ja… ani ważna, ani znana, jeden głos w wyborach, no nie ma za bardzo o co zabiegać! Ale są przecież znani ludzie, którzy jakoś nie przekonali się do dobrej zmiany, co z nimi? Ich wypowiedzi czytują tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi więc chyba warto by było? Zaczęłam szukać materiałów, w których ktoś przekonuje osoby ważne i znane. No każdy z nas pewnie zna kogoś takiego, prawda? Widzieliście gdzieś aby takiego człowieka przekonywano? Nie mylić z obrażaniem, straszeniem lub  – w najlepszym przypadku – z ignorowaniem.
Przykładowo – nie widziałam żadnego tekstu skierowanego do Pani Krystyny Jandy, że dobra zmiana jest dobra, bo … I tu coś konkretnego, co by przemawiało “za”, najlepiej dotyczącego tej właśnie osoby, takie osobiste argumenty w końcu są najskuteczniejsze.. Nie bardzo wiem cóż by to mogło być – ale w końcu to nie ja jestem zwolennikiem “dobrej zmiany”.
Za to widziałam teksty, że „ona się już nadostawała, teraz dostaną inni” (bez dodatku, że równie dobrzy/znani/znaczący dla naszej kultury). Dostaną bo są po dobrej stronie, to wystarczy.
No jakoś nie wyobrażam sobie aby taki tekst mógł kogokolwiek przekonać! Szczególnie, że za tą deklaracją idzie finansowanie np. Pana Pietrzaka, którego programy są czasem słabe a częściej słabe i żenujące.

A może ktoś z szanownych czytelników spotkał tekst, w którym ktoś przekonuje innego kogoś do zalet dobrej zmiany? Pokazując, że zmienimy A na B i wtedy zyskamy (wszyscy albo niektórzy).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.