Napotkani chorzy ludzie

Dzwonek, zbiegam.
Za furtką stoi starsza Pani, mówi, że musi się dostać na ulicę X lub Y, podaje numery budynków i prosi aby jej zamówić taksówkę.
No – zdziwienie pełną gębą. Pierwsza z podanych ulic zaczyna się ze dwadzieścia metrów od naszego domu, druga tylko nieco dalej, około stu, postanawiam Panią podprowadzić, pomyślałam, że się zgubiła. Ale Pani nagle zapiera się i mówi, że nie może iść na Zalewskiego, bo tam już raz ją porwali z ulicy..
UPS!
Zaczęłam podpytywać co się stało ale Pani wyraźnie się spłoszyła i postanowiła dość energicznie się oddalić. I teraz mnie sumienie gryzie, że jej nie zatrzymałam i nie pomogłam, wygląda na to, że zwyczajnie chora była. Miała ze sobą ładowarkę (trzymała ją w ręce) i chyba nic ponadto.

I teraz tak sobie myślę – właściwie to CO powinno się zrobić?

2 myśli na temat “Napotkani chorzy ludzie”

  1. Aniu , zdarzenie może się nie raz powtórzyć. Dawna przychodnia zmieniła swoją specjalizację. Chyba nie ma innego wyjścia jak się z tym tylko oswoić i po wysłuchaniu i sprawdzeniu z kim się ma do czynienia, wymyślić jakąś sprytną wymówkę. Wiem czasami trudno, bo sami jesteśmy zaskoczeni .

  2. Aniu , zdarzenie może się nie raz powtórzyć. Dawna przychodnia zmieniła swoją specjalizację. Chyba nie ma innego wyjścia jak się z tym tylko oswoić i po wysłuchaniu i sprawdzeniu z kim się ma do czynienia, wymyślić jakąś sprytną wymówkę. Wiem czasami trudno, bo sami jesteśmy zaskoczeni .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.