Meetup, czyli jeden z bonusów bycia developerem

MeetUpKiedyś programowałem, podobno nieźle…, potem pozostając w IT miałem długą, bardzo długą przerwę od kodowania. Po kolejnym zakręcie kariery programowanie zaczęło mi się jawić jak raj utracony, marzyłem, żeby wrócić, marzyłem, kombinowałem i się zdecydowałem… może będzie okazja, żeby opisać cały proces podejmowania decyzji, jego konsekwencje, słynne wychodzenie ze strefy komfortu, trudne procesy rekrutacyjne itd. Dzisiaj o tym, co wydaje mi się jednym z najważniejszych bonusów powrotu a mianowicie o meetupach.

Kilkanaście lat przerwy spowodowało, że w mojej wiedzy powstał ogromna dziura. Wiedziałem jak pisać wymagania, dokumenty przetargowe (po obydwu stronach), jak szukać i rozmawiać z dostawcami wszystkiego od systemów klasy ERP poczynając a na przysłowiowych tuszach do drukarek kończąc. Nie pamiętałem natomiast prawie nic o kodowaniu. Stare się zdezaktualizowało i zatarło, nowe jawiło się jak słownik nieznanego języka. I tu dotykam głównej trudności, z którą spotkałem się w pierwszych miesiącach: ilość pojęć i nazw. Wiem, że z perspektywy czasu problem wydaje się trywialny, ale na początku trudno jest złapać subtelności typu Full stack vs. OpenStack, a jak już oba pojęcia się kojarzy to natychmiast pojawia się pytanie jak się ma OpenStack do systemd? Czy współpracują?  Czy są w kontrze? A może między tymi pojęciami nie ma żadnego związku? Jeżeli to zbyt abstrakcyjne to inne pytanie. Wiadomo, że JSP, JSF to starocie ale jak nie JSP – to co? Thymeleaf? Velocity? FreeMarker? Serwisy RESTowe? Niby zagadnienia wychodzące poza czystą Javę, ale bez nich ani rusz. A jeszcze Java Script – pierwsze zetknięcie robi wrażenie, że narzeczy JS jest kilkanaście, potem tylko się mnoży. Ukoronowaniem jest pytanie CO TO JEST TEN node.js?

Innymi słowy pojawia się potrzeba uporządkowania. Jeżeli nie ma się pod ręką mentora, który mówi zrób to, potem tamto – jest naprawdę trudno. O ile sama nauka nie nastręcza trudności, bo jest choćby www.pluralsight.com czy www.codecademy.com, żeby wymienić moje ulubione, ale co wybrać z natłoku ścieżek i kursów?

Dla mnie nieocenioną pomocą okazały się meetupy. Szczęśliwie trafiłem na rozkwit ruchu meetupowego i z mojego punktu widzenia grzechem byłoby nie skorzystać z tego dobrodziejstwa. Pierwsze spotkanie było przypadkowe. Szukając informacji o Springu trafiłem na nagrania z warszawskiego JUG a w szczególności Jinkubator. Zastanawiając się „czy we Wrocku jest JUG?” otworzyłem cudowne źródło.

Strona www.meetup.com, wymaga założenia konta, po czym możemy wybierać-przebierać. Z punktu widzenia mieszkańca Wrocławia możliwości są wręcz nieograniczone.

Co dają meetupy:

  • Wiedza, wiedza w czystej postaci podawana przez entuzjastów. Wiedza często obrazująca rzeczywiste problemy, prawdziwe casy z projektów firmowych i prywatnych
  • Dostęp do środowiska
  • Dostęp do tego, co dzieje się w mieście
  • Możliwość zwiedzania biur firm sponsorującej wydarzenie i porównanie z własnym, ze swoimi warunkami pracy
  • Często możliwość rekrutacji oficjalnej i nieoficjalnej
  • Darmowe piwo i pizzę ☺

Mnie z powodów zupełnie naturalnych najbardziej interesuje Java i okolice. Niestety, środowisko Javy nie jest we Wrocławiu zbyt aktywne. W 2016 roku we Wrocku były tylko trzy spotkania lokalnego JUGa. Odbywa się za to wiele spotkań organizowanych przez korporacje gdzie Java zajmuje poczesne miejsce. Bryluje tutaj chyba PGS, ale inne firmy też mają swój udział. Właśnie spotkania firmowe, to druga grupa, która przyciąga moją uwagę. Poza tym, że mamy szansę zobaczyć jak pracują inni, poznać i porozmawiać z „tubylcami”, to spotkania te zapewniają świetny merytoryczny poziom wystąpień – pewnie pilnują tego dbające o swój prestiż korporacje. Dotychczas udało mi się uczestniczyć w spotkaniach:

W najbliższym czasie chcę się wybrać do SII na 25 piętro Sky Tower, choćby, żeby zobaczyć mój ukochany Wrocek z góry 😉

Fajnym przeżyciem estetycznym były też dla mnie odwiedziny wspaniałych wnętrz Opery przy okazji jednego ze spotkań DevOps.

Regularnie bywam na spotkaniach sysadminów: DevOps i OpenStack. To wiedza dla mnie magiczna i często niezrozumiała, ale bardzo dobrze się czuję wśród tej grupy, spotkania te działają na mnie odświeżająco a ponadto przyswajam coraz więcej pojęć i związków między nimi a to pierwszy krok do rozwoju w tym kierunku.

Wreszcie na koniec moje dwie ulubione formy:

  • devWarsztaty (https://www.meetup.com/devWarsztaty/) – różne technologie, różne miejsca w Polsce, bardzo cenne dlatego, że to warsztaty, można zaoszczędzić wiele godzin samodzielnego przedzierania się przez technologie
  • JS Upskill Wroclaw (https://www.meetup.com/JS-Upskill-Wroclaw/) – obecnie moje ulubione. Jako backendowiec mam kompleks frontendu i te warsztaty to próba poradzenia sobie z tym kompleksem. Praktyczne ćwiczenie ReactJS, Redux, node.js a wkrótce mam nadzieję kolejnych technologii, frameworków, narzeczy (jak zwał tak zwał) JS. JS Upskill Wroclaw – zdjęcie ze spotkania.

Chętnie bym bywał w kilku innych grupach, ale zwyczajnie albo brakuje mi czasu albo są konfliktowe terminy. W każdym razie dla mnie każde takie spotkanie to kop adrenaliny i bodziec do dalszego rozwoju.

 

 

Autor: Robert

Biegnąc za marzeniami (nie tylko po górach)....

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *