Kompromis.

Jestem przeciwnikiem tradycyjnie pojmowanych kompromisów.
Cóż to jest taki tradycyjny kompromis?
Polega on na tym, że każdy trochę ustąpi i spotykamy się gdzieś pomiędzy.
Czyli każdy będzie niezadowolony, a na pociechę będzie miał tyle, że druga strona nie ma ani o jotę lepiej.
Innym słowy – jest mi źle a pocieszam się myślą, że innym jest równie niewygodnie…
No czad, nie?
A może jednak głupie to?
Bo z czasem to niezadowolenie (po obu stronach) gdzieś w środku rośnie, zaczyna wszystkich przepełniać, budzi się żal, pretensje, upiory i licho wie, co jeszcze! Gdzie tu ten sukces?
Zdecydowanie jestem zdania, że trzeba tak długo szukać rozwiązania, aż znajdzie się takie, które obie strony cieszy lub co najmniej zadowala.

2 myśli na temat “Kompromis.”

  1. Hmm zawsze myślałam iż kompromis to właśnie rozwiązanie które obie strony zadowala. Wszystko zależy od naszego podejścia do definicji i sposobu jej rozumienia 🙂

    1. Tak i nie.
      Przyjrzyj się kompromisom, które zawierałaś, byłaś później szczęśliwa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.