Dzisiejszy Patriotyzm

Patriotyzm, ten przez duże i przez małe „p”.

Setna rocznica odrodzenia mojego Państwa to wg mnie ważne zdarzenie.
Że dla mnie – to oczywiste ale przecież i dla Państwa Polskiego ma sporą wagę? Przynajmniej mam taką nadzieję…
Mój codzienny patriotyzm zaczyna się banalnie – tam gdzie kupuję legalne wersje, biorę paragony, płacę swe podatki, znam swoją literaturę, kulturę i tradycję, segreguję śmieci oraz szanuję reguły prawa i demokracji. Z tych banalnych miejsc patriotyzm mój zmierza w stronę radochy wynikającej z faktu, że mogę jeździć po Europie nie troszcząc się o wizy i granice. W tej radości to się nieustannie pławię! Najbardziej na świecie zazdroszczę obecnym studentom, że mogą wyjechać na Erasmusa i przez semestr czy dwa studiować w dowolnym miejscu Europy! Czyż to nie czad? To jest trochę podobne do uczucia, które miałam przyjeżdżając na studia. Wtedy nagle świat się otworzył! A przecież to był tylko przyjazd do Wrocławia! A tu CAŁA Europa czeka!!! I nieustająco mnie to cieszy bo świat mi się poszerzył a polskości przecież przez to nie ubyło!!
Myślę, że mogę też dość dokładnie określić gdzie ten mój patriotyzm się kończy. Bo się czasem kończy! Dokładnie kończy się tam, gdzie zaczyna się wstyd z powodu bycia Polką. No niestety, tak też bywa… Powodem jest zachowanie rodaków. Tak się składa, że zwykle są to rodacy ubrani w tzw. odzież patriotyczną, po spożyciu alkoholu, klnący i zionący agresją. Acz zdarzyło mi się poczuć źle również z powodu zachowania rodaków ze sfer rządowych. Źle się czułam gdy Pan Prezydent Wałęsa wszczynał wojnę na górze, gdy Pan Prezydent Kwaśniewski raczył się narąbać i w takim stanie pokazywać ludziom (plus późniejsze opowieści o chorobie filipińskiej, no żenada!), gdy Pan Minister Macierewicz ośmieszał swój urząd opowiadając dyrdymały o wypadku, gdy Pani Premier Szydło poszła w zaparte miast uczciwie przyznać, że jechała BEZ syren i nie była kolumną uprzywilejowaną.
Dla równowagi – San Escobar mnie TYLKO śmieszy, Pana Ziobro się TYLKO boję.

I w takim nastroju czekam na te obchody stulecia. Myślałam, że zostaniemy zalani imprezami, że będzie ich więcej niż chętnych. A tu od kilku dni szukam czegoś i – zupa.
Nie to, że nic nie ma – bo są biegi. Zamiast dla dziecka czy autyzmu są dla Niepodległej. OK, dobrze że są! Ale ja nie biegam.
Koleżanka podesłała mi też koncert. DŻEM, IRA, HAPPYSAD, LADY PANK i KOMBII, no nie moje klimaty. Nie chadzam na ich koncerty normalnie to i teraz nie mam chęci. Ale też OK, w końcu fanów na pewno znajdą, dobrze, że jest takie coś.
Na oficjalnej stronie: https://niepodlegla.gov.pl/wydarzenia/narodowe-swieto-niepodleglosci-wroclaw-2018/ we Wrocławiu program na 11 listopada wygląda jak na obrazku:

Przyznam, że „Radosna Parada Niepodległości” trwająca całe 5 minut mnie urzekła!
Ale Uroczysta Apel też ma w sobie zupełnie duży ładunek patriotyzmu, prawda?

Reasumując – co to kurna jest? Jaja ktoś sobie robi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.