Dlaczego 226.pl, czyli co siedzi w informatyku?

Literalnie wyjaśnienie jest trywialne: 226 km ma dystans Ironmana (3,8 + 180 + 42,2) choć bardziej rozpowszechniony w ogólnej świadomości jest dystans w milach 140,6 (2,4 + 112 + 26,2). Krótka odpowiedź na tytułowe pytanie sprowadza się, więc do stwierdzenia: yes, I did it!

Żeby jednak nie było zbyt łatwo chciałbym poszukać drugiego dna.

trening triatlonisty
Trening

Wiadomo, że wzorzec brzydkiego, grubego, ubranego we flanelową koszulę człowieczka IT bardzo się zestarzał. Ja od tego wzorca zacząłem odchodzić na przełomie 1993/94. Wtedy jeszcze można było palić przy komputerze, na stanowisku pracy. Stacje robocze typy „IBM PC XT/AT” były bardzo wolne. Kompilacja trwała zwykle od minuty do pięciu. Środowiska IDE jakieś tam były, ale błędy syntaktyczne wyskakiwały dopiero w czasie kompilacji. Proces twórczy wyglądał najczęściej tak:

  • Wciskało się jakieś F5 i kompilator zaczynał działać
  • Zapalało się papierosa
  • Po minucie (2 do 4 machach) wyskakiwał błąd – proces kończył się na pierwszym błędzie
  • Papieros lądował w popielniczce, gdzie spokojnie sobie dymił, poprawiało się błąd
  • Wciskało się F5… w międzyczasie papieros się dopalał do filtra i gasł, brało się następnego
  • Proces się powtarzał… przez ………. godzin (mój rekord to 60h ciągłego kodowania – takie tam błędy młodości).

Trzeba było mieć końskie zdrowie. Moje zaczęło szwankować właśnie w 1993. Na szczęście los postawił na mojej drodze Dobrego Człowieka, który właśnie wrócił z NY gdzie PRZEBIEGŁ MARATON! Zadałem sobie pytanie „dlaczego nie ja?”. Pytanie zasadne, ale wcale nie oczywiste, bo wtedy się nie biegało. Ale było wyzwanie, był fan i tak 15 maja 1994 znalazłem się na mecie, jako jeden z 311 finiszerów maratonu we Wrocławiu. Nogi nie zginały mi się w kolanach, byłem tak odwodniony, że przekraczając po 4 godzinach biegu 35 kilometr do samej mety nie potrafiłem obliczyć, jak szybko muszę biec, żeby zmieścić się w limicie czasu.

Mijały lata, biegałem, ale nie umiałem pływać. Wydawało się, że zostanie tak do końca życia, ale pewnego dnia, gdzieś na wałach w 2003 roku spotkałem kolegę. „Choć pobiegamy, pogadamy”, „No nie, tydzień temu zrobiłem IM we Frankfurcie, dzisiaj tylko spaceruję”. I ziarno zostało rzucone. IM: 3,8km w wodzie w otwartym zbiorniku, NAUCZĘ SIĘ PŁYWAĆ. Panicznie boję się wody, więc było trudno, strasznie trudno. Gdybym wiedział, że będzie tak trudno chyba bym się na to nie porwał, ale dałem radę. Pięć lat później po godzinie, czterdziestu czterech minutach i trzynastu sekundach wyszedłem z wody a „chwilę” później byłem na mecie. Dwa lata później zdobyłem upragnioną dotM a jeszcze dwa lata później uciekłem z triatlonu, który stał się mainstreamem.

Te dwie opowiastki doskonale pokazują mój sposób działania. Zadanie musi być ambitne, trudne i prawie niewykonalne, wtedy je zrobię.

Jestem typowym ludzikiem IT z autystyczną, introwertyczną osobowością. Pokazywanie się i ogólnie blogowanie jest dla mnie dużym

dotM
Wymarzone dotM

wyzwaniem. Dlatego użycie zarezerwowanej kiedyś domeny wydaje mi się adekwatne.

btw. ciekawy jestem, co Was motywuje?

Autor: Robert

Biegnąc za marzeniami (nie tylko po górach)....

4 myśli na temat “Dlaczego 226.pl, czyli co siedzi w informatyku?”

  1. Człowieku, jesteś moim idolem!
    Pamiętam dokładnie, jak opowiadałeś o perypetiach związanych z pływaniem…
    Z resztą. Ukończyć IM? Nadal nie mieści mi się w głowie 🙂 !

    1. Marcin. Nowe obowiązki. Utonąłem tak, że nawet nie otwierałem WP. Czuję, że zawaliłem, przynajmniej w stosunku do Ciebie. Wrócę do konkursu w przyszłym roku. Nowy, inny, silniejszy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *