Napotkani chorzy ludzie

Dzwonek, zbiegam.
Za furtką stoi starsza Pani, mówi, że musi się dostać na ulicę X lub Y, podaje numery budynków i prosi aby jej zamówić taksówkę.
No – zdziwienie pełną gębą. Pierwsza z podanych ulic zaczyna się ze dwadzieścia metrów od naszego domu, druga tylko nieco dalej, około stu, postanawiam Panią podprowadzić, pomyślałam, że się zgubiła. Ale Pani nagle zapiera się i mówi, że nie może iść na Zalewskiego, bo tam już raz ją porwali z ulicy..
UPS!
Zaczęłam podpytywać co się stało ale Pani wyraźnie się spłoszyła i postanowiła dość energicznie się oddalić. I teraz mnie sumienie gryzie, że jej nie zatrzymałam i nie pomogłam, wygląda na to, że zwyczajnie chora była. Miała ze sobą ładowarkę (trzymała ją w ręce) i chyba nic ponadto.

I teraz tak sobie myślę – właściwie to CO powinno się zrobić?

Dogrywka czyli kradzież a “Szlachetna paczka”.

Postawiłam tezę, że jak się napisze, że skradziono rower to ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto będzie dochodził do czego ów rower był przypięty w chwili kradzieży. I czy linka to była porządnie zaczepiona? A atesty miała czy taka tania z marketu była? I po tych pytaniach ciężar dyskusji przenosi się na nowe tereny – nie mówi się już o tym, kto zabrał cudze ani jak go łapać – a o tym, który „nie zadbał wystarczająco”. Konkluzja jest prosta, sam sobie winien, przecież nie było krat, zamków, blokady, monitoringu, ochrony, łańcucha, pancernych drzwi no i nawet nie przywalił całości głazem! Czytaj dalej Dogrywka czyli kradzież a “Szlachetna paczka”.

Złość i bezsilność, najgorszy pakiet

Dzieją się rzeczy, które oceniam jako złe i groźne.

Nie mam wrażenia aby to była powszechna opinia, tylko jacyś nieliczni idą na ulicę by protestować. Nie ma się co oburzać, spójrzmy na liczby.  Wrocław, 600 tys. mieszkańców a na rynku ile osób? Tysiąc? Dwa? A nawet jak trzy – to wychodzi całe pół procenta…
A większość?
Czytaj dalej Złość i bezsilność, najgorszy pakiet

Kompromis.

Jestem przeciwnikiem tradycyjnie pojmowanych kompromisów.
Cóż to jest taki tradycyjny kompromis?
Polega on na tym, że każdy trochę ustąpi i spotykamy się gdzieś pomiędzy.
Czyli każdy będzie niezadowolony, a na pociechę będzie miał tyle, że druga strona nie ma ani o jotę lepiej.
Innym słowy – jest mi źle a pocieszam się myślą, że innym jest równie niewygodnie… Czytaj dalej Kompromis.