Lenistwo.

Nie należy mylić lenistwa ze źle zorganizowaną pracą.
Lenistwo to jest wtedy jak człowiek minimalizuje ilość pracy, którą ma wykonać . I jak się rzetelnie sprawdzi, to się okazuje, że taką najmniejszą ilość pracy wykonujemy robiąc coś „nie na ostatnią chwilę”. Bo wtedy robimy raz a dobrze, nie mamy poprawek i problemów z szukaniem innych rozwiązań w momencie, w którym nie mamy ani czasu, ani specjalnie możliwych ruchów, ani możliwości poszukania wsparcia.
Natomiast źle zorganizowana praca polega na tym, że trzeba się nalatać, części rzeczy się nie zrobi (a później trzeba ponosić konsekwencje i narobić się dodatkowo) – a jeszcze coś tam zrobi się niepotrzebnie. Zwykle dotyczy to pracy odłożonej na ostatnią chwilę.
Natomiast występuje jeszcze taka forma jak „poczekam odpowiednio długo, może ktoś inny to zrobi”. To nie jest lenistwo – tylko zwykły egoizm, który pozwala innych obciążać co bardziej niewdzięcznymi zajęciami.

Zakup sukienki… No przecież jestem normalna!

Niezbyt gruba i nie chuda (niestety), nie za wysoka ale i nie karłowata. Rozmiar 38, 158  cm wzrostu, no chyba to żadne dziwo? I na te parametry szukam sukienki, ma być granatowa, tuż za kolano, prosta, z długim, prostym rękawem (nie z mankietem i nie rozszerzanym na końcu), pod szyją gładka i lekko podcięta, (nie dekolt i nie golf). Czytaj dalej Zakup sukienki… No przecież jestem normalna!

Rozmiar szczęścia

Jeżeli szczęście byłoby na sprzedaż, to ludzie kupowaliby z pewnością zawsze o jeden numer za duże.
Perl Buck

Uśmiechnęłam się jak przeczytałam dzisiejszą poranną mądrość korporacyjną ale potem pomyślałam – ale czy to źle?
Problem nie w kupieniu za dużego o numer, problem jest raczej w akceptacji tego co mamy. Bo te szczęścia trafiają się nam różne, nie są szyte na nasz rozmiar. Są czasem za duże, częściej za małe a już najrzadziej takie w sam raz. Ale przecież ze wszystkimi warto żyć w przyjaźni, przyjaźń ze swoim szczęściem brzmi dobrze!

Złość i bezsilność, najgorszy pakiet

Dzieją się rzeczy, które oceniam jako złe i groźne.

Nie mam wrażenia aby to była powszechna opinia, tylko jacyś nieliczni idą na ulicę by protestować. Nie ma się co oburzać, spójrzmy na liczby.  Wrocław, 600 tys. mieszkańców a na rynku ile osób? Tysiąc? Dwa? A nawet jak trzy – to wychodzi całe pół procenta…
A większość?
Czytaj dalej Złość i bezsilność, najgorszy pakiet

Dylemat więźnia.

Usłyszałam komentarz, że nie opłaca się być pracowitym i solidnym.
Czyżby?
Dziś wszedł mi w ręce tekst o dość znanym eksperymencie:
Rozwiązujesz test, w którym pojawia się oferta:
“Można dostać dodatkowe punkty, zaznacz czy chcesz dostać 2 czy 6 punktów.
Jeśli więcej niż 10% klasy zaznaczy 6 punktów, NIKT nie dostanie punktów.
Dla klasy twój wybór będzie anonimowy, pozna go tylko nauczyciel.”
Co zaznaczasz? 2 czy 6 punktów?

Czytaj dalej Dylemat więźnia.

Przekonywanie Pani Jandy.

Mam poglądy.
Nie narzucam się z nimi jakoś ani też nie staram się ich ukryć – więc jak ktoś zechciał je poznać – to na pewno poznał.
I nadal jest tak, że jeżeli mnie ktoś zapyta – odpowiem i opowiem. A jeżeli po tej odpowiedzi i  opowieści zacznie się dyskusja – to się ucieszę, bardzo to lubię. Co prawda dyskutowanie z ludźmi o  poglądach identycznych z moimi zbyt szybko przypomina dyskusję, którą opisywałam we wcześniejszym poście (https://226.pl/tv-dobra-zmiana-i-banki/) więc wolę dyskutować z ludźmi o poglądach innych niż moje. Czytaj dalej Przekonywanie Pani Jandy.